2014/12/16

NARS CREAM EYESHADOW CORFU


Hej dziewczyny!
Dziś przybywam do Was z recenzją małego, pięknego, kremowego cienia firmy NARS. Bardzo się jarałam testowaniem kosmetyków zza oceanu. W przypadku różu, jest miłość. Niestety historia z cieniem nie kończy się zbyt dobrze.

OPIS PRODUCENTA
Miękka, elastyczna formuła, która zapewnia długotrwały kolor. Ultra-napigmentowane odcienie są mają lekką konsystencję, łatwe w aplikacji. Cień można nosić samodzielnie lub z warstwą prasowanego cienia dla długotrwałego efektu i pogłębienia koloru.
Cena: ok 100 zł / 3 g
Dostępne odcienie: 17

MOJE SPOSTRZEŻENIA
- opakowanie bardzo PRO, jak w przypadku różu, lekkie, kompaktowe, z lusterkiem, bez żadnych udziwnień
- kolor jest przepiękny, bardzo w moim guście, bo uwielbiam wszelkie odcienie brązu/złota na powiece
- łatwo się nakłada i rozciera, nawet początkująca osoba spokojnie sobie z nim poradzi
- konsystencja jest przyjemna, bardzo kremowa
- nałożony daje lekki efekt "mokrej powieki"
- niestety nie grzeszy mocna pigmentacją, daje taki półtransparentny efekt, raczej nie togo spodziewałam się po tym produkcie
- najgorsze jest to ze po 10-15 min już zbiera mi się w załamaniu. Nie ma różnicy, czy nakładam go na gołą powiekę, czy z bazą, nie daje sobie rady nawet gdy utrwalę go innym cieniem. Porażka na całej linii. Żeby cień za stówę zbierał się w załamaniu i to po 10 minutach?! I dodam, że nie mam problemu z trwałością innych cieni na moich powiekach.
- milion razy lepiej sprawdza się u mnie Color Tattoo, nie wspominając już o Paint Pot, który również jest tańszy do NARS

Jeżeli macie/miałyście ten cień, podzielcie się opinią i dajcie znać, czy macie na niego jakiś tajny sposób.