2015/09/05

ULUBIEŃCY LIPCA I SIERPNIA '15


Hej dziewczyny!


Przywitał nas wrzesień, co oznacza że został mi już tylko miesiąc wakacji, na który bardzo się cieszę. Lipiec i sierpień niestety stał pod znakiem nauki do nieszczęsnej poprawki z biochemii, ale już wszystko mam za sobą. Oficjalnie jestem na trzecim roku Kosmetologii i w końcu mogę poużywać sobie wakacji pozbawionych stresu i ślęczeniem nad książkami. Przez to zaniedbałam też bloga (znowu...), co doprowadzało mnie do frustracji, ale oby w końcu mi się udało doprowadzić bloga do pełnej świetności. Trzymajcie za mnie kciuki. A tym czasem wróćmy do tematu posta :)


Podczas wakacyjnych upałów praktycznie się nie malowałam, a jeśli już zdecydowałam się na makijaż to był on minimalistyczny i bardzo delikatny. Ta sama regułą tyczyła się pielęgnacji. Zrezygnowałam z balsamów do ciała, bo nawet przy najlżejszym produkcie (np. Vaseline balsamie w sprayu) moje ciało w trakcie upałów niemiłosiernie się kleiło. Smarowałam jedynie strategiczne miejsca typu kolana, łokcie i do tego genialnie sprawdziło mi się masełko z firmy  Dottore, o którym zaraz opowiem. 

Zacznijmy od kolorówki:

1. Krem BB Missha Perfect Cover nr 23 - mój Must have na lato! zastępuje mi krem nawilżający, krem z filtrem i podkład. Zamiast 3 warstw mam jedną, co jest genialnym rozwiązaniem w upały, gdzie przy trzech produktach na twarzy wszystko z niej spływa. W tym przypadku moja skóra wygląda ładnie przez cały gorący dzień, jest nawilżona, ujednolicona i ochroniona przez wysoki filtr SPF 42/ PA+++ ♥ Uwielbiam jego krycie i wykończenie. Absolutnie nie widać jakbyśmy miały podkład na twarzy, wygląda jak druga, lepsza skóra. UWIELBIAM GO! 

2. Puder MAC Mineralized Skinfinish Light Plus - daje piękne, zdrowe, satynowe wykończenie. Jest bardzo lekki na buzi, przy czym ma lekkie krycie. Świetnie utrwala makijaż, który bez problemu utrzymuje się cały dzień. Można również spokojnie robić nim poprawki w ciągu dnia bez strachu o "ciasto" na twarzy. Jedyny minus, na który trzeba uważać, to mocne pylenie pudru, raczej powinnyśmy obchodzić się z nim delikatnie, mimo to jest mega wydajny.

3. Bronzer/Róż TheBalm Malm Desert - przez letnie miesiące wyparł MAC Harmony i puder do konturowania z Inglota 505. Świetnie spisuje się w roli bronzera, z sukcesem możemy nim również wykonturować twarz. Genialnie się nakłada, bezproblemowo rozciera. Tworzy idealny duet z rozświetlaczem tej samej firmy, Mary-Lou Manizer.

4. Rozświetlacz TheBalm Mary-Lou Manizer - rozświetlacz idealny ♥ Nie raz o nim wspominałam i pewnie jeszcze nie raz wspomnę. Must have wśród produktów rozświetlających. Tworzy przepiękną taflę i pięknie podkreśla delikatną opaleniznę.

5. Cień w kredce IsaDora Twist-Up Eye Gloss nr 17 Sun Bronze - tworzy delikatny efekt mokrej powieki. W ekspresowym tempie można stworzyć, dzięki niemu ciekawy makijaż. Nakładam go na powiekę prosto z opakowania, rozcieram opuszkiem palca, do tego wytuszowane rzęsy, rozświetlacz w kąciku i jesteśmy gotowe :)

6. Pigment MAC w odcieniu Vanilla - produkt okrzyknięty kultowym. Długo dumałam nad jego zakupem, aż napotkałam tego maluszka będąc któregoś razu w salonie MAC. Nie mogłam nie wziąć. Atrakcyjna cena, mniejsze, wygodne opakowanko. Absolutnie nie żałuje zakupu. Sprawdza się pod każdą postacią, jako rozświetlacz na twarz, jako cień na powiekę, można go mieszać z kremami, podkładami i wszelkimi innymi płynnymi produktami. Serdecznie polecam.

7. Błyszczyk Clarins Instant Light, Natural Lip Perfector nr 01 - jak nie wiem co nałożyć na usta to nakładam właśnie ten błyszczyk. Jest jakby pomieszaniem balsamu Clarins Baume Levres, którego kocham miłością ogromną, z odrobiną koloru. Także już wiecie dlaczego przypadł mi do gustu :)

8. Wygładzający peeling Sylveco - peeling zwiera korund, olej ze słonecznika i wyciąg z werbeny. Złuszczanie oceniłabym na średnio mocne, ja od czasu do czasu lubię dodać do niego odrobiny więcej korundu, dla zwiększenia intensywności złuszczania. Dzięki olejowej bazie cera po peelingu jest gładka, zmiękczona, lekko natłuszczona i gotowa na przyjęcie kremu. 

9. Masło do twarzy i ciała Dottore Sacha Butter glam - to co w nim kocham najbardziej to zapach, kojarzy mi się z perfumami Escada. Zawiera 99% naturalnych składników, co również bardzo sobie cenię. Nie zapycha skóry, także bez obawy możemy stosować masełko również na twarz. Genialnie się sprawdza przy masażu twarzy przy różnych zabiegach, także uwielbiam na nim pracować w gabinecie kosmetycznym, w którym pracuje. Potwierdzają to także moje koleżanki z pracy. Masełko dostało też nagrodę Glamour Glammies i właśnie na tą okazję powstało masło Glam. W regularnej sprzedaży są jeszcze dwa inne warianty zapachowe, równie piękne co Glam.


Tak wygląda moje Top 9 lipca i sierpnia. Mam nadzieję, że skorzystacie i coś podpatrzycie.
Chętnie poczytam również o waszych typach na te miesiące :)


20 komentarzy :

  1. miałam próbki tego kremu BB Missha, zrobił na mnie dobre wrażenie, teraz mam skin 79 gold i ze śluzem ślimaka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam żadnego z tych kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozświetlacz TheBalm Mary-Lou Manizer i błyszczyk Clarins również darze miłością wielką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że masz jeszcze wakacje. Moje niestety dobiegły końca :( Świetni ulubieńcy. Pozdrawiam, www.polinska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajni ulubieńcy miesiąca. Ja niestety nie miałam jeszcze tych kosmetyków, ale być może coś wpadnie w moje ręce.

    Będzie mi miło, jeśli wpadniesz do mnie, pozdrawiam :) http://marysiaofficialblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę sprawdzić ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam Misshę, ale 13 jest dla mnie za różowa, a 21 za ciemna :( A właściwości super, może jednak w przyszłym roku się skuszę na 21, od biedy mogła być. Teraz mam BB z Holiki i też genialny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie bronzer balma to porażka kolorystyczna. Rozświetlacz uwielbiam, błyszczyk clarinsa też mam ale w odcieniu nude

    OdpowiedzUsuń
  9. W upały też ograniczyam makijaż i odpuściłam sobie balsamowanie. Wszystko zalegało na skórze i lepiło się niemiłosiernie. Teraz nadrabiam. Fajni ulubieńcy. Same hity. Na puder z Mac mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Same fajne cudeńka :) rozświetlacz TheBalm mi się marzy od dawna, a cienie w kredce z IsaDora bardzo lubię, są praktyczne i szybkie w obsłudze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masło do twarzy i ciała mnie zainteresowało, bo mówisz, że pachnie jak Escada, uwielbiam perfumowane produkty! :) I jestem jakaś dziwna chyba, bo nie podoba mi się efekt, jaki daje ten rozświetlacz - moja koleżanka do używa i ma mnóstwo drobinek na twarzy, a nie taflę. :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dokładnie to samo z błyszczykiem od Clarins, kiedy nie wiem co dać na usta zawsze on mnie ratuje z opresji.. aż boję się myśleć co będzie kiedy mi się skończy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mac Vanilla baardzo kusi. Ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie lato za szybko się skończyło. Ja też preferowałam lekki makijaż. Fajni ulubieńcy; )

    Zapraszam również do siebie; )
    Thedorotka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooo Missha - mój stary dobry ulubieniec, może jeszcze do niej wrócę :). A Mary Lou-Manizer mam od niedawna i powoli skrobie się recenzja - też polubiłam, nawet bardzo :).

    OdpowiedzUsuń