2016/01/04

BOBBI BROWN POT ROUGE



Jakiś czas temu pisałam Wam o moim pierwszym różu w kremie firmy NARS >>link do recenzji<<, który zmienił mój pogląd na tego typu kosmetyki. Kremowe róże dołączyły do grona moich ulubionych produktów do makijażu, zwłaszcza na okres jesienno-zimowy.

OPIS PRODUCENTA
Bobbi zainspirowała się swoją babcią, która zamiast różu naskładała na policzki soczystą, kremową pomadkę. Tak powstał kremowy róż do policzków i ust Pot Rouge. Kosmetyk bardzo łatwo się nakłada i nadaje twarzy natychmiastową świeżość. Od momentu wprowadzenia na rynek w 2006 roku produkt jest bestsellerem. Teraz dostępny w nowym designie z wbudowanym lusterkiem oraz w poszerzonej palecie odcieni.

Cena: 120zł / 3,7 g
Dostępne odcienie: 10
Odcień, który posiadam: Pale Pink 11


MOJE SPOSTRZEŻENIA
- świetna pigmentacja
- możemy go z powodzeniem użyć jako pomadki do ust
- daje "mokre" wykończenie
- świetna alternatywa dla osób z cerą suchą, przesuszoną, uzyskujemy w ten sposób dodatkową ochronę przed czynnikami zewnętrznymi m.in. przed wiatrem lub mrozem
- bardzo łatwo się go nakłada i rozciera, najlepiej robić to metodą wklepywania, by nie naruszyć warstwy podkładu, czy korektora. U mnie najlepiej sprawdza się pędzel (Hakuro H50s lub Zoeva Petit Stippling 122), ale równie dobrze możemy do aplikacji użyć palców
- nie zawiera żadnych drobinek
- proste, kompaktowe opakowanie z lusterkiem, z trwałego plastiku, to coś co bardzo lubię
- nie zapycha porów
- utrzymuje się na mojej cerze przez cały dzień
- w porównaniu do innych kremowych róży, które mam (TheBalm, Nars) daje większy "glow", po nałożeniu na skórę nie staje się pudrowy oraz ma gęściejszą konsystencję. 




6 komentarzy :

  1. Mam podobny ale w sztyfcie - też z bobbi brown, kolor bardzo podobny. Niestety u mnie się nie sprawdza :( A Szkoda bo tani nie był...

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem czy bym się skusiła, ale całkiem fajna historia i wygląd tego różu

    OdpowiedzUsuń
  3. KOCHAM kremowe róże, ale nie mogę znaleźć ideału, bo niewiele jest tak naprawdę tego typu produktów. Muszę spróbować tego. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolor jest uroczy, a historia jego powstania - fajna. :-)
    Pamiętam, że tak się robiło jeszcze kiedy ja byłam nastolatką.

    OdpowiedzUsuń