2016/01/03

IN THE BALM OF YOUR HAND



Odkąd tylko pojawiła się informacja na Fan Page'u The Balm (a może to było u MintiShop) o powstaniu tej paletki, czekałam z niecierpliwością na jej rychłe wprowadzenie do sklepów, żebym mogła czym prędzej schwycić ją do swojego koszyka. Jak powiedziałam, tak się stało. Na drugi dzień od premiery paletka była już ze mną.

Zdecydowałam się na nią z powodów, myślę, oczywistych. Tyle bestsellerów w jednym miejscu! Tyle testowania! 

Jestem ogromną zwolenniczką miniaturek kosmetyków. Wolę mieć więcej możliwości w mniejszych pojemnościach. Mam szansę na ich zużycie przed ich przeterminowaniem, są łatwiejsze w transporcie i przechowywaniu. Poza tym takie "Baby" odpowiedniki są przeurocze (widziałyście zestaw miniaturek pomadek Marca Jacobsa?! To jest coś! Niedługo Wam go pokażę).

Gdzie możecie ją kupić?


Zawartość paletki:

Róż Hot Mama - od dawna już chciałam wypróbować róże z The Balm. Miałam kiedyś róż z Bourjois w mega podobnym odcieniu i namiętnie go używałam (zanim nie stał się skamieliną), z Hot mama jest podobnie. Myślę że ten odcień jest fajnym odpowiednikiem kultowego różu z Nars - Orgasm, także jeśli marzy Wam się produkt z Nars'a, a nie chcecie wydawać dużej kwoty, to postawcie na The Balm, z pewnością będziecie zadowolone.

Róż Instain Argyle - wszystkie róże z The Balm cieszą się super jakością i trwałością, aczkolwiek pokuszę się o stwierdzenie, że ten jest absolutnie nie do zdarcia i jest chyba najtrwalszym różem z całej mojej gromadki. Dodatkowo ma przepiękny i uniwersalny odcień, od razu kojarzy mi się z makijażem ślubnym.

Róż Cabanaboy - kocham go przede wszystkim za cudowny odcień. Jest to zdecydowanie MÓJ kolor. Genialnie komponuje się z bordowymi pomadkami, które są moimi ulubionymi i wszystko się zgadza :)

Róż w kremie/pomadka Carmel - krótko przed zakupem tej paletki, dostałam na urodziny cały zestaw kremowych róży The Balm schowany w paletce How bout them apples. Dzięki niej na nowo zakochałam się w kremowych różach. Świetnie sprawdzają się zarówno w ciepłe, jak i chłodniejsze dni. Dają piękne zdrowe wykończenie. Fajnie sprawdzają się również wklepane w usta. 

Pomadka Mia Moore - przepiękny odcień klasycznej czerwieni. Mimo że ostatnio preferuję raczej matowe wykończenie, to bardzo przyjemnie było wrócić do kremowych szminek. Pomadka jest bardzo napigmentowana i ma właściwości nawilżające, które są bardzo wskazane przy ustach ze skłonnością do wysuszania i pierzchnięcia. 

Cienie: Lead Zeppelin, Sexy, Mischevious Marissa, Isane Jane - świetna jakość, super pigmentacja. Najbardziej przypadł mi do gustu odcień Sexy, co wcale nie jest niczym odkrywczym do kocham odcienie borda. Brakuje mi tu tylko jakiegoś neutralnego jasnego odcienia beżu lub jasnego brązu, ale to może przy okazji kolejnej paletki z bestselerami.

Rozświetlacz Mary Lou Manizer - u mnie nadal nr 1 wśród rozświetlaczy i fakt, że mam go w dodatkowej, mniejszej formie, cale mnie nie smuci. Będę nadal używać go z wielką przyjemnością. (>>link do pełnej recenzji produktu<<)

Bronzer Bahama Mama - miałam przyjemność przetestować go jeszcze przed zakupem paletki i wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Przez chwilę myślałam nawet nad zakupem pełnowymiarowego opakowania, ale skoro pojawił się w paletce, to sprawa załatwiona. 


Pojemności:
- cienie, rozświetlacz, róż w kremie/pomadka - 7 g
- róż, bronzer 12 g.


Wszystkie produkty zamknięte są w dobrej jakościowo, kartonowej paletce. Świetnym rozwiązaniem jest rozgraniczenie produktów pudrowych od kremowych, unikając przemieszczania i osadzania się pyłku na kremowym różu i pomadce. Paletka jest lekka, cienka, przez co łatwa w przechowywaniu i idealnie sprawdza się w podróży.

Osoby, które chcą zacząć swoją przygodę z firmą The Balm obowiązkowo powinny zacząć od tej paletki. Byłabym w niebie, gdyby inne firmy też stworzyły takie projekty i umieściły swoje Top produkty w jednej paletce. Proszę o więcej! :)









25 komentarzy :

  1. super jest ta paletka ;) z resztą wszystko z The Balm mi się podoba <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Maxi ją zachwalała, fajna jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam też, że znalazła się u niej w ulubieńcach Grudnia, właśnie czekam na ten filmik :)

      Usuń
  3. całkiem fajna paleta, chociaż opakowania the balm mi sie osobiscie nie podobaja ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są specyficzne, ale za to mega lekkie, co się ceni :)

      Usuń
    2. A mi wręcz przeciwnie! uwielbiam styl pin up!

      Usuń
  4. Mam tą paletkę ale chyba z raz użyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałam, że The Balm ma taką słodką "baby" paletkę. Może kiedyś się w nią zaopatrze?
    justfashion-justpassion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem, fajne rozwiązanie, sama też wolę większą różnorodność w mniejszych pojemnościach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja kupiłam sobie zestaw rozświetlaczy, bronzer bahama mama i paletę the Voyage i jestem zachwycona. Produkty genialnie się prezentują i dają niesamowity efekt, zastanawiam się nad różem hot mama bo wygląda na prawdę świetnie :) Cienie będę dopiero testować, zobaczymy jak się sprawdzą :) Warto kupować palety w douglas bo do 6 stycznia trwa -30% na cienie i palety ;) wychodzi taniej niż w necie po przeliczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Średnio mi się podoba, wolę inne palety The Balm :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie fajna paleta dzięki której można wypróbować parę produktów the balm :-o Super

    OdpowiedzUsuń
  10. Kilka kultowych kosmetyków w jednym, świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pigmentacja i kolory-nieziemskie! The Balm kocham za te opakowania w stylu Pin Up, są świetne!!

    OdpowiedzUsuń